Wielki Post = czas na wielkie porządki....duszy.
Głowy posypane popiołem,postanowienia ustalone, w rekolekcjach albo już uczestniczyliśmy, albo zrobimyto za kilka dni. Powoli przymierzamy się do świątecznych zakupów i porządków.Tylko czy o to w tym wszystkim chodzi? Czy faktycznie chodzi tylko o samouczestnictwo i całą gamę „obrządków zewnętrznych”? A może sens Wielkiego Postuwyraża się w zupełnie innym miejscu? Tylko gdzie? W niedzielnej Eucharystii, wnabożeństwie Gorzkich Żalów, Drogi Krzyżowej, w rekolekcjach? Owszem, tam też,ale tak naprawdę całą głębię tego, świętego czasu odnaleźć można w ludzkimsercu - wtedy, gdy dojdzie w nim do spotkania człowieka z Jezusem.
Zastanawiałam się kiedyś kogo możnaby nazwać specem od Wielkiego Postu, wniosek, do którego doszłam jednoznaczniewskazywał kratki konfesjonału. Bo któż może powiedzieć więcej o pokusie,trwodze, męce, śmierci i ponownych narodzinach, jeśli nie niemy świadek tysięcytakich narodzin? Właśnie tym, ponownymi narodzinami jest przecież każdysakrament pokuty, odradza on bowiem w człowieku to, co uśmiercił grzech.
Ksiądz Józef Augustyn w swychrozważaniach rekolekcyjnych pisze o spowiedzi jako o osobowym spotkaniumiłosiernego Boga z proszącym o przebaczenie grzesznikiem. - Zrzucenie ciężaruwłasnych grzechów, uwolnienie się od winy, czystość sumienia są nie tylko owocemnaszego działania, ale głównie owocem działającego miłosierdzia Bożego. (...)Nasze ludzkie działanie w sakramencie pokuty polega na otwieraniu się namiłosierdzie Boga – pisze ksiądz Augustyn.
Co jednak należy zrobić, abysakrament pokuty nie był przez nas traktowany jako przykry obowiązek, a jakospotkanie miłosiernego, kochającego Ojca z zagubionym dzieckiem? Po pierwsze,jak sugeruje w książce „Kwadrans szczerości” ks. Augustyn, przyjąć do wiadomości to, że spowiedź jestspotkaniem, nie rozliczaniem. Gdy już się z tym uporamy pozostaje nam kwestiarachunku sumienia. Rachunek sumienia, pierwszy z pięciu warunków koniecznych dotego, aby sakrament pojednania w ogóle miał miejsce, nie jest bilansem strat izysków, choć często taką właśnie formę przybiera. Jest raczej przyjrzeniem sięsobie w tafli lustra Bożych przykazań.
Ile czasu potrzebujesz naprzygotowanie się na ważne spotkanie? Godzinę, dwie, może jeszcze dłużej? Ilezajmuje nam zrobienie rachunku sumienia – 2 minuty, 5 minut? A może siadasz w ławce i nagle, pstryk, idę.Jak często korzystasz z karty stałego klienta i wymieniasz wciąż to samo, beznamysłu; może masz swój „zestaw klasyczny”, który wykorzystujesz przy niemalkażdej spowiedzi? Przecież w sakramencie pokuty spotykasz się z Bogiem, stajesz„twarzą w twarz” ze swoim Stwórcą, z tym, w którego wiarę wyznajesz. WielkiPost to świetny moment na porzucenie dawnych nawyków odbywania nieważnychspowiedzi, to idealny czas na prawdziwy rachunek sumienia.
W rachunku sumienia nie tyle mamdostrzec swoje błędne decyzje, myśli, słowa, uczynki czy zamiary, lecz wejśćjeszcze głębiej, jeszcze dalej – muszę poznać motywy mojego działania. Dlategoteż w rachunku sumienia – pisze ks. Józef Augustyn – ważne jest nie tylkopytanie o materialne przekroczenie przykazania, ale także o motywację:dlaczego?
Rachunek sumienia to nie „rachowaniesię”, nie chodzi o to, by z niebywałą dokładnością zliczyć wszystko co byłozłe. Chociaż to też jest w pewien sposób ważne, w końcu ma nam pomóc poznaćźródła naszych upadków, by potem móc z Bożą pomocą leczyć ich przyczynę, nieobjawy. Żeby jednak poznać sedno trzeba przyjrzeć się całej reszcie – jakinaczej dostrzec nienawiść, zazdrość, pychę, czy każdą inną pożądliwość.Rachunek sumienia, podobnie jak sam sakrament pokuty wiąże się z bólem. Niechodzi tu bynajmniej o ból ugodzonej godności w chwili, gdy przyznajemy się doporażki, gdy mówimy o tym, co nam się nie udało, chodzi o ból odrzuconejmiłości. Rachunek to dialog o wzajemnej miłości, dlatego najpierw najlepiejjest przyjrzeć się ogromowi miłości, którą obdarza mnie Pan. Zakochany we mnieBóg co chwila daje mi Ducha, który mnie ożywia, pozwala memu sercu na kolejneuderzenie. Zobacz ile darów miłości jest w twoim życiu, zobacz jak jesteśbogaty, jak jesteś kochany. A teraz spójrz na to, co robisz z tą miłością.Właśnie to jest rachunek sumienia – dostrzeżenie tego, co robię z PrawdziwąMiłością. Odkrywanie prawdy o naszej miłości wiąże się z bólem – bólemodrzuconego Boga oraz bólem mojego serca, które pragnie być blisko z Panemjednocześnie Go odrzucając. W ten właśnie sposób na rachunek sumienia isakrament pojednania uczy patrzeć szkoła ignacjańska, której przedstawicielemjest przywoływany w artykule autor. Duchowość zaproponowana przez św. IgnacegoLoyola kojarzy nam się z trudnymi rekolekcjami przeżywanymi w milczeniu. Łatwoją odsuwamy od siebie tłumacząc – „to nie dla mnie, to dla świętszych”. Nicbardziej mylnego. Wykorzystajmy pozostały nam czas wielkiego postu by uczyć sięnowego spojrzenia na kratki konfesjonału. Zadbajmy o to, by stały się dla nasmiejscem nowych narodzin, bo „jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do KrólestwaBożego”.
Wielki Post to czas pokuty. Niepozwól, aby to, co zewnętrzne przysłoniło prawdziwą miłość w twoim życiu. Zakratkami konfesjonału czeka na ciebie miłosierny Ojciec, pozwól Mu wziąć naSiebie twój krzyż. Pozwól Mu się kochać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz